Kompot z pigwy przechowywany w lodówce, z lekkim syropem cukrowo-cytrynowym
Pigwa jest jednym z tych owoców, które po obróbce cieplnej pokazują swój charakter znacznie lepiej niż na surowo. Surowy miąższ jest zbity, suchy i bardzo aromatyczny; łagodne ciepło zmiękcza go i przenosi część zapachu do syropu. Kompot od dunja pozostaje celowo prosty: pigwa, woda, cukier i sok z cytryny. Gotowy deser powinien nadal wyglądać jak owoce zawieszone w klarownym syropie, a nie jak dżem czy miękkie purée.
Najtrudniejszym etapem jest przygotowanie owocu. Solidny nóż i stabilna deska są ważne, ponieważ pigwa może być znacznie twardsza niż jabłko lub gruszka. Kawałki powinny mieć zbliżony rozmiar około dwóch centymetrów, aby miękły równomiernie. Sok z cytryny dodaje się podczas krojenia: wnosi świeżość i spowalnia ciemnienie powierzchni. Syrop cukrowy najpierw doprowadza się do klarownego wrzenia, a dopiero potem pigwę gotuje się w łagodnym, niegwałtownym wrzeniu.
Stopień ugotowania sprawdza się cienkim nożem. Ostrze powinno wchodzić z niewielkim oporem, ale kawałek po podniesieniu nadal ma zachowywać wyraźne krawędzie. Dalsze gotowanie daleko poza ten moment daje kompot, który rozpada się podczas chłodzenia. Gdy owoce są miękkie, przenosi się je wraz z syropem do płytkiego pojemnika, aby nadmiar ciepła mógł szybko uciec. Ten kompot nie jest przetworem do spiżarni: przechowuje się go w lodówce w temperaturze 4 °C lub niższej albo zamraża na dłuższy okres.
Godzina chłodzenia zmienia nie tylko temperaturę, ale również sposób, w jaki deser smakuje. Syrop przenika pigwę, owoc lekko się ujędrnia, a aromat staje się bardziej zintegrowany. Ponieważ przepis nie opiera się na zwalidowanym procesie wekowania, odwracanie słoików, obróbka w piekarniku czy pozornie szczelna pokrywka nie mają tu żadnej roli. Docelowym rezultatem jest schłodzona miseczka z całymi kawałkami owocu i klarownym syropem.