Shekhawati w północnym Radżastanie jest często określane jako największa na świecie galeria sztuki na świeżym powietrzu. Setki wielopiętrowych rezydencji i świątyń pokryte są misternymi freskami, a ich wyblakłe ściany przywodzą na myśl minioną epokę kupieckiego splendoru. Dziś pustynne miasteczka o świcie pogrążają się w ciszy, dachówki nagrzewają się pod wschodzącym słońcem, a jedynie zdarta farba na twarzy bóstwa sugeruje dawną ekstrawagancję.
Odwiedzający, przekraczając jedną z bram wioski Shekhawati, czuje połączenie bliskości i dystansu. Jasne malowidła ścienne przedstawiające mity hinduskie lub sceny z epoki kolonialnej stanowią tło dla codziennego życia, mimo że wiele rezydencji stoi zamkniętych lub popada w ruinę. Ta kraina, nazwana na cześć XV-wiecznego władcy Radźputów Rao Shekhy, szepcze historię w każdym dziedzińcu i zaułku, oferując „niezwykłą galerię sztuki na świeżym powietrzu”, której niewiele innych miejsc może dorównać.
Shekhawati obejmuje trzy pustynne dystrykty (Jhunjhunu, Sikar, Churu) we wschodnim Radżastanie. Nazwa dosłownie oznacza „ogród Szekhy”, nawiązując do księcia Kachhwaha, który w XV wieku wydzielił to terytorium z sąsiednich dynastii. (Państwo rebeliantów Rao Szekhy stało się siedzibą klanu Szekhawat; region później znalazł się pod wpływami Mogołów i Brytyjczyków). Nawet pobieżna wzmianka o Szekhawati przywołuje obrazy ochrowych uliczek i fresków na ścianach, które przetrwały olśniewający blask pustyni.
By the 18th and 19th centuries the region’s merchants – primarily Marwari trader families – had grown fabulously wealthy on routes connecting Rajasthan with Gujarat’s ports and the north. They pumped their fortunes back home into grand haveli (town mansions) and public monuments. These mansions, facades awash with mural art, stand today as testament to that wealth. As one conservationist writes, “palatial mansions… bear witness to the great wealth of the merchants… [they] are a tangible symbol of the then flourishing trade of wool, spices, opium and rice”. Over decades, this created a tapestry of art unlike any other: thousands of painted havelis spread across dozens of towns, with subjects ranging from the Ramayana and Mahabharata to camel caravans and Victorian locomotives.
Technika freskowa Shekhawati sama w sobie jest unikatowa w skali lokalnej. Malarze stosowali metodę zwaną arayish – mokry tynk w stylu „fresco-buono”, łączący wapno, pył marmurowy, pokruszone muszle i pigmenty organiczne. Murarze z pobliskich miejscowości przygotowywali grube ściany z czerwonej cegły, a następnie artyści wygładzali i polerowali pomalowane powierzchnie agatem. Tylko nieliczni artyści z Chitery ze społeczności Kumhar nadal praktykują tę sztukę. Pozostawione przez nich obrazy są żywe: na jednej ścianie Kryszna gra na flecie w odcieniach błękitu, na innej Maryja i Jezus pojawiają się na suficie świątyni obok scen z rycerskości Radźputów. (Jeden stragan z herbatą mandawa nadal jest pomalowany parowozami w kolorze różowym i czerwonym). Rezydencje prezentują również egzotyczne importy – fragmenty belgijskich luster, włoskie żyrandole – świadczące o globalnej wizji handlowej. Nawet symbol słonia pojawia się często: lokalni przewodnicy zauważają, że w Shekhawati prawie każda brama haweli jest flankowana malowanymi słoniami, tradycyjnym symbolem dobrobytu.
Jednak w połowie XX wieku dobrobyt Shekhawati podupadł. Wraz ze zmianą szlaków handlowych, jakie zajęły koleje i porty morskie, rodziny bogatych kupców wyjechały do Bombaju, Kalkuty lub Delhi. Bez spadkobierców, którzy zarządzaliby majątkami, wiele haweli zostało porzuconych lub przekształconych. Dziś większość stoi pusta lub rozpada się, a ich farba jest kredowa i łuszczy się. Niektóre z nich przekształcono w małe hotele lub muzea – Podar haweli w Nawalgarh jest obecnie szczególnie dobrze zachowanym muzeum – ale wiele z nich pozostaje zamkniętych i ukrytych przed wzrokiem ciekawskich. Rezultatem jest niesamowity spokój: “Walls if they could talk…would tell tales of [Shekha and his] clan”, jak powiedział jeden z mieszkańców Dżajpuru, ale przeważnie po prostu dryfują w ciszy, pośród niekończącego się słońca i piasku.
Historia Shekhawati przeplata królewskie pochodzenie z kupieckimi ambicjami. Swoją nazwę i wczesną tożsamość miasto zawdzięcza Rao Shekhi (1433–1488), wodzowi Kachhwaha Radźputów, który oderwał się od Dżajpuru, aby ustanowić tu księstwo. Za jego rządów i jego następców, Shekhawati pełniło funkcję przygranicznego bufora („bastionu Rao Shekhy”) w średniowiecznym Radżastanie. Późniejsi radźputowie z plemienia Shekhawat często współistnieli z potężnymi kastami kupieckimi (Banijami), których fortuny ogromnie wzrosły w latach 1700–1800.
Handel lądowy był siłą napędową. Karawany przemierzały Shekhawati między portami Gudźaratu a Delhi lub Awadh. Niskie cła przyciągały tu kupców oferujących towary takie jak cukier, sól, opium, bawełna i przyprawy. (Na przykład, jak głosi miejscowa legenda, wzdłuż jednej ze ścian w Mandawie malarz uwieczniał naczynia na opium i mogolskich arystokratów). Kupcy ci pochodzili głównie z Marwari, choć w polityce korzystali z mecenatu Radźputów. Przez dwa stulecia rodzinne firmy, takie jak Podar, Goenka i Singhania, zbijały tu fortuny. Zachęcone tym bogactwem i dumą, rozpoczęły bezprecedensową kampanię budowlaną: do XIX wieku każde większe miasto było usiane nowymi hawelami i chhatri (cenotafami).
Okres świetności trwał mniej więcej od 1750 do 1900 roku. W tym okresie rodziny dekorowały nowe rezydencje od góry do dołu. Mitologia i folklor zdobiły ściany równie mocno, co dosłowna historia. Na przykład, słynny ośmiokolumnowy Chhatri w Nasirabadzie (około 1776 roku) wciąż prezentuje malowidła ścienne przedstawiające bohatera ludowego Dhola-Maru jadącego na wielbłądzie. Kwitły również prace publiczne: johary (studnie schodkowe), takie jak Sethani Ka Johara (Churu), budowano w celu magazynowania wody dla pielgrzymów i zwierząt gospodarskich, finansowane przez filantropów kupieckich. Krótko mówiąc, „w XVIII wieku i pierwszej połowie XX wieku powstało wiele wykwintnie zdobionych haweli”, zamieniając wioski Shekhawati w istny feerię barw i wzorów. Do połowy XIX wieku region ten rzeczywiście „stał się domem największej koncentracji fresków na świecie”.
Jednak ta sama pomyślność niosła ze sobą zalążki upadku. Gdy transport kolejowy i rzeczny przejął kontrolę, wielkie szlaki karawanowe około 1900 roku stopniowo omijały Szechawati. Kupcy przenieśli się do rozrastających się metropolii, ale zachowali sentymentalną więź: wielu nadal zamawiało freski lub utrzymywało tu nieruchomości, nawet z daleka. Jednak po uzyskaniu niepodległości spory prawne dotyczące dziedziczenia i migracja ludności do miast doprowadziły do zaniedbania. W latach 50. i 60. XX wieku dziesiątki haweli stały już puste. Działacze na rzecz ochrony środowiska zauważają, że właściciele rzadko zajmują obecnie te ogromne budowle; bez dochodów i spadkobierców, którzy mogliby spłacać ich utrzymanie, ściany pękały, a malowidła powoli zanikały.
Każde dogłębne studium musi rozpocząć się od samego dzieła sztuki. Wejście do haweli Shekhawati często przypomina wejście do pomalowanej sali muzealnej. Wnętrza pokryte są freskami aż po framugi drzwi, a elewacje zdobią geometryczne obramowania i sceny narracyjne. Projekt Shekhawati (międzynarodowy projekt konserwatorski) opisuje te rezydencje jako „pałace… pokryte freskami i malowidłami ściennymi zarówno wewnątrz, jak i na zewnątrz”, tworzące „niezwykłą galerię sztuki na świeżym powietrzu” poświęconą radźputom i folklorowi.
Proces malowania był pracochłonny i wymagał pracy zespołowej. Warstwy tynku przygotowywano z lokalnej czerwonej gliny i piasku, często wydobywanych kilometry dalej. Na gładkim, mokrym tynku (arayish), pigmenty z minerałów i roślin dawały olśniewające błękity, czerwienie, zielenie, złoto i biel. Rzemieślnicy z kastowych grup garncarzy-murarzy (Kumharowie lub Czejarowie) pracowali w zespołach, czasem nawet rodzinnych brygadach, aby w ciągu kilku tygodni wyburzyć całe ściany. Po wyschnięciu tynku, ostatnie szlify dodawano akwarelami w stylu „fresco-secco”. Efektem była aksamitna, wypolerowana powierzchnia, odporna na wahania temperatury – dzięki czemu domy były chłodne latem i ciepłe zimą.
Ikonograficznie, Shekhawati wyróżnia się połączeniem tradycyjnych i zaskakujących tematów. Mitologia jest tu wszechobecna: epizody z Ramajany (na przykład oddanie Hanumana Ramie) i lila Kryszny (jak Kryszna kradnący masło) pojawiają się w niemal każdym miasteczku. Na wewnętrznych ścianach namalowane są również lokalne opowieści folklorystyczne. Obok scen sakralnych pojawiają się jednak żywe fragmenty życia codziennego: karawany wielbłądów (dla wędrujących kupców), radosne procesje, portrety patronów haweli, a nawet najnowsze atrakcje epoki kolonialnej. Widać pociągi wyjeżdżające z tuneli, wczesne samochody (rzadkie w ówczesnej wiejskiej części Indii), a nawet pudełkowate indyjskie telefony wmurowane w sufity pałaców. Na przykład w jednej z haweli Mandawa ściana przedstawia brytyjskiego urzędnika z parasolem obok działa czołgowego – to mała kolonialna winieta normalizująca obecność imperialną.
Wiele świątyń i budynków publicznych jest podobnie zdobionych. Świątynia Kryszny w wiosce Ramgarh prezentuje na zewnętrznych ścianach misterny fryz z motywem Ramajany. We wnętrzu sanktuarium świątyni Mandawa znajduje się duży fresk przedstawiający Ardhanariszwarę (w połowie Wisznu, w połowie Pradźapati) – motyw bardziej powszechny w południowych Indiach, ale tutaj oddany w lokalnym stylu. Te międzykulturowe akcenty prawdopodobnie pochodziły z warsztatów w Dżajpurze: późniejsza renowacja Ladia Haveli w Mandawa przedstawia Anglika w góralskim stroju namalowanego na miejscu, które niegdyś było królewską procesją. W efekcie, każda tablica ścienna w Shekhawati to dialog między dziedzictwem Radźputów, ludową fantazją a napływem nowych idei spoza Radżastanu.
Nie ma dwóch identycznych haweli szekhawati, ale łączą je wspólne elementy architektoniczne: wewnętrzne dziedzińce otwarte na niebo, zdobione balkony, rzeźbione drewniane sufity i okna dżharokha (nawisowe). Elewacje mogą mieć gzymsy w stylu europejskim lub wejścia z łukami mogolskimi, a wszystko to ożywione freskami. Do znanych przykładów należą bogato malowane haweli dżinijskie Mohalla w Nawalgarh oraz Singhania. Ramgarh Haveli (datowana na lata 60. XIX wieku), której pozłacana ściana kaplicy znajduje się obecnie w muzeum. Morarka Haveli (obecnie muzeum) w Nawalgarh słynie z zabytkowego drewna tekowego i malowideł ściennych przedstawiających mityczne królowe.
Oprócz domów, kupcy fundowali również okazałe chhatri i cenotafy. Na przykład Aath-Kambh Chhatri (1776) w Udaipurwati to kopulasty pawilon z ośmioma kolumnami, którego wysokie sufity zdobią malowidła w ludowe wzory. Studnie schodkowe (baori), takie jak słynny zbiornik Sethani Ka Johara (zbudowany w 1899 roku przez wdowę po kupcu), prezentują sztukę ludową na swoich kamiennych ścianach. Świątynie w Shekhawati (takie jak świątynia Rani Sati w Jhunjhunu) często zdobią swoje ćwiartki malowidłami w stylu haveli. Wiele małych miasteczek ma również forty lub pałace Radźputów, choć często były one bardziej funkcjonalne niż ozdobne. Na przykład Fort Laxmangarh (XVII–XVIII w.) wieńczy miasto Laxmangarh blankami – rzadkością wśród budowli kupieckich Shekhawati.
W całym regionie UNESCO odnotowało, że krajobraz kulturowy Shekhawati obejmuje to „unikalne i różnorodne dziedzictwo” – od bogato zdobionych rezydencji po świątynie, forty, a nawet wiejskie tradycje muzyczne, taneczne i kulinarne. Istotnie, idąc z Mandawa do Jhunjhunu, mija się dziesiątki malowanych fasad, wiejskich kapliczek i wotywnych baori, które ilustrują tę rozległą kulturową mozaikę.
Choć praktycznie każda wioska kryje w sobie coś interesującego, niektóre miasteczka wyróżniają się na tle innych i często są miejscem przyciągającym turystów:
Każde miejsce ma swój własny rytm. Mandawa i Nawalgarh wydają się przyjazne turystom, z kawiarniami i przewodnikami, podczas gdy Fatehpur i mniejsze wioski są ciche. Jednak nawet miasteczka „poza utartymi szlakami” kryją w sobie niespodzianki: ukrytą studnię schodkową, taras na dachu zaniedbanego pałacu z kwitnącą bugenwillą czy spokojne poranne wezwanie do modlitwy z pomalowanego meczetu.
Praktycznego podróżnika Shekhawati nagradza cierpliwość i ciekawość. Najlepszy czas na wyjazdZima w północnych Indiach (październik–luty) jest idealna. Temperatury w ciągu dnia wynoszące 25–30°C są znośne, a suche powietrze wydobywa wyblakłe kolory. (Jednakże styczniowe poranki na pustyni mogą spadać do zera). Region budzi się do życia każdego lutego podczas organizowanego przez rząd Festiwalu Shekhawati – dwudniowego wydarzenia z muzyką ludową, safari na wielbłądach i targami dziedzictwa kulturowego. Jeśli trafisz na odpowiedni termin (około 10–11 lutego), zaplanuj festiwal w Nawalgarh, Jhunjhunu lub Churu, gdzie wioski rywalizują ze sobą w konkursach malowania haveli i procesjach kulturowych.
Jak się tam dostać:
– SamolotemNajbliższym dużym lotniskiem jest Dżajpur (113 km od Mandawy). Z Dżajpuru można wypożyczyć samochód lub pojechać autobusem na północ.
– Pociągiem:Miasta Shekhawati znajdują się na indyjskiej sieci kolejowej. Bezpośrednie pociągi kursują codziennie z Delhi i Dżajpuru do stacji Jhunjhunu, Sikar i Churu. Stamtąd tuk-tuki lub taksówki dowożą do lokalnych wiosek. Na przykład Nawalgarh i Mandawa leżą 20–30 km od głównej linii i są obsługiwane przez częste autobusy lub pociągi wieloprzejazdowe.
– Drogą:Drogi stanowe Radżastanu i prywatne autobusy kursują kilka razy dziennie między Delhi, Dżajpurem i miastami Shekhawati. Popularna jest również jazda samochodem (Mandawa i Nawalgarh oddalone są od Delhi o około 260 km autostradą).
Co sprawia, że Shekhawati jest wyjątkowe? To ogrom freskowej architektury w wiejskim otoczeniu. Żaden inny zakątek Indii nie dorównuje tak licznym rezydencjom z XVIII–XX wieku, ozdobionym malowidłami, poza miejskim kontekstem. Efekt jest niemal surrealistyczny: zakurzeni wieśniacy mieszkają i pracują pod murami, które opowiadają historie bogów i królów. Pewien pisarz podróżniczy tak to ujął: „Dziś spokojne ulice oferują odprężający odpoczynek od zgiełku miast”.
Co najważniejsze, Shekhawati oferuje autentyczną, historyczną atmosferę. W przeciwieństwie do bardziej znanych miejsc Radżastanu (Dżajpur, Udajpur), nie ma tu tłumów. Turyści często swobodnie przechadzają się w towarzystwie jedynie lokalnych dzieci lub przyjaznego sklepikarza. O zmierzchu można usiąść na dziedzińcu haweli i usłyszeć szum gwiazd nad malowanymi słoniami i marwari ćarkhami (kołowrotkami) na ścianie.
Naukowcy i miłośnicy sztuki cenią Shekhawati za wgląd w historię Indii Rajput-patwari kultura. Murale odzwierciedlają kasta, handel i kolonializm, wszystko zlewa się w całość na tynku. Studenci konserwacji przyjeżdżają, aby studiować technikę „arayish” na miejscu. Antropolodzy wiejscy zauważają, że dziedzictwo Shekhawati jest wciąż wplecione w lokalne życie: festiwale skupiają się wokół mitycznych narracji, a obecni rzemieślnicy są potomkami pierwotnych malarzy.
Dla praktycznych turystów Shekhawati jest satysfakcjonującym miejscem, gdy tylko ominą początkowe trudności związane z podróżą. Oferuje wielowarstwowe doświadczenia: eksplorację historii, fotografię (kolory są nieziemskie) i zanurzenie w kulturze. Spokojne dni na wędrówki i przyjaźni mieszkańcy wioski (z których wielu mówi w podstawowym języku hindi lub regionalnym radżastańskim) sprawiają, że jest to miejsce, w którym podróżuje się powoli. Poza sezonem (okres przejściowy między monsunami a zimą) spotyka się tu tylko garstkę zagranicznych turystów, więc anglojęzycznego przewodnika można znaleźć w hotelu lub w lokalnej izbie turystycznej w Dżajpurze.
Co ważne, Shekhawati nie jest parkiem rozrywki. Odwiedzający muszą być przygotowani na proste warunki: przerwy w dostawie prądu, brukowane uliczki i tradycyjne posiłki (dhal baati churma, bajra roti) w lokalnych knajpkach. Ale właśnie ta surowość jest jego urokiem. Jak wyjaśnił jeden z przewodników w Mandawa: „Kiedy odrestaurowaliśmy mural haweli, ludzie mówili, że jego »dusza« ożyła. Chcemy zachować te mury, ponieważ definiują naszą historię”.* (Lokalni historycy podkreślają, że każda wyblakła twarz czy krzywy koń na tych murach niesie w sobie cząstkę zbiorowej pamięci).
Łącząc tę autentyczność z rzetelną wiedzą – od oceny kulturowej UNESCO po prace naukowe Projektu Shekhawati – podróżnicy mogą docenić bogactwo Shekhawati. To region, w którym osiadł kurz dosłowny i symboliczny, a uważne oko może odczytać wieki indyjskiego życia w jednej uliczce.
Shekhawati wydaje się dziś zamrożone w czasie, ale w tej ciszy tkwi jej głęboki urok. Każda ściana i dziedziniec to esej o przetrwaniu – o sztuce, która przetrwała zaniedbanie, o historii, która przetrwała spustoszenie postępu. Warstwowe faktury farby i tynku odzwierciedlają warstwy pamięci kulturowej: ambicje dynastii kupieckiej, wierność bogom i królom, nadejście zachodniej nowoczesności.
Spacerując zakurzonymi uliczkami Shekhawati, można odczytać wielką historię zapisaną w kamieniu i glinie. Bezstronny obserwator dostrzeże zarówno zachwyt, jak i melancholię: zachwyt nad skalą poświęcenia, która zainspirowała ten kunszt, i melancholię na widok blaknących kolorów. Tam, gdzie niektórzy widzą ruinę, wnikliwy turysta dostrzeże siłę: mieszkańców wsi dbających o świątynie, organizacje pozarządowe szkolące nowych rzemieślników i hotele przywracające życie starożytnym murom.
Ostatecznie Shekhawati edukuje poprzez niuanse. Nie odpowiada uproszczoną wspaniałością, lecz drobnymi rewelacjami: na wpół zatartą dłonią bóstwa, zawadiacką postacią Gandhiego jadącego pociągiem, rozpadającym się balkonem, na którym kiedyś stały dwa pokolenia. Jej siła płynie z autentyczności, a nie z przesady. Przyjazd tutaj to bycie świadkiem wielowarstwowego dziedzictwa Indii, rozwijającego się w suchym słońcu, i odejście ze zrozumieniem, jak przeszłość przetrwała w cichych, glinianych fasadach.